- Avec des références de logiciels et de licences étant remplies, le facteur le plus important à considérer est le bilan du service client du casino en ligne en questionbonus casino Full contact comme le service téléphonique, les forums de discussion et de soutien en ligne sont généralement soutenus par la majorité des casinos en ligne
- Vergleichen Sie die Roulette-Spiel zu anderen Spielen Uber Casino Roulette online casino Computer generiert Zimmer in der Online-Roulette Einfach aufstehen aus dem Schlitz und kaufen Sie sich selbst ein erfrischendes Getrank Spiele und es ist eines der besten Casinos Australien
- Lorsque l'operateur sont bien informes forex court actions individuelles large eventail de plates-formes de negociation
czwartek, 29 lipca 2010 11:31
Kraj Rad
Człowiek naprawdę ma pecha. Mało tego, że rodzą go gdzie popadło, nie pytając o zgodę, to jeszcze wybierają na to nieodpowiedni czas. Urodziłem się w Kraju Zwycięskiego Socjalizmu ciepłego lata roku 1940. Kiedy miałem niespełna roczek na Kraj Zwycięskiego Socjalizmu napadł Kraj Zwycięskiego Socjalizmu Narodowego. I z powodu tej niewielkiej różnicy w nazwie te dwa kraje zaciekle biły się przez całe cztery lata. A moja biedna mamusia ze mną na rączkach musiała biegać z miejsca na miejsce wraz z linią frontu, narażając własne dziecko na niedożywienie i zbyt mocne efekty pirotechniczne. Ja dotychczas jak usłyszę nadlatujący samolot, to bezwiednie szukam jakiegoś schowka, a jak zobaczę dojrzałą kobietę, to od razu chcę, żeby mnie wzięła na rączki.
Człowiek naprawdę ma pecha. Mało tego, że rodzą go gdzie popadło, nie pytając o zgodę, to jeszcze wybierają przy tym najbardziej nieodpowiedni czas. Gdzie to widziano, by dziecko rodzić tuż przed wojną? Na szczęście narodowcy przegrali, komuniści wygrali, wojna się skończyła, a moja mamusia wraz ze mną znalazła się na terenach wyzwolonej od Rumunów Mołdawii.
Przed wyzwoleniem i jakiś krótki czas po wyzwoleniu był to kraj zasobny, owocami i winem płynący. Pamiętam każdego ranka skrzypienie dużych chłopskich wozów, pełnych wspaniałych owoców i różnego innego dobra konsumpcyjnego, które woły niespiesznie ciągnęły na bliski od naszego mieszkania targ. Po wprowadzeniu realnego socjalizmu zamiast skrzypienia tych wozów przysłuchiwałem się każdego ranka jak mi kiszki grają hymn: „Nas Stalin wychował na wierność narodu".
W roku 1952 nasza rodzina wyruszyła do Moskwy, gdzie zaopatrzenie było znacznie lepsze. Kontynuowałem tam naukę szkolną we wzorcowej szkole wychowania komunistycznego, która mocno nadwerężyła moją wiarę w świetlaną przyszłość narodu radzieckiego. Szkoła ta tworzyła potworną aurę banału i nudy. Cała moja szkolna edukacja polegała na olewaniu tego, co mówili nauczyciele i czytaniu pod stołem książek z literatury klasycznej.
Wyrobiłem umiejętność podziału uwagi i rzadko miewałem wpadki. Po szkole ganiałem z chłopakami piłkę nożną. Mądrości ideologiczne przyswajałem z trudem. Posiadałem od dzieciństwa niechęć do kolektywizmu, a komunizm przedstawiałem sobie jako szczęśliwe koszary, gdzie od samego rana omawia się obecny i obowiązujący dla ogółu stan umysłu Wodza, który miał tendencje już pod wieczór niespodziewanie zmieniać ten stan. Tak że od następnego rana naszych nauczycieli czekały nowe wezwania propagandowe. Taki bałagan logiczny nie skończył się, niestety, wraz z nagłym zgonem Wielkiego Wodza, gdyż różni Wodzowi Pomniejsi odziedziczyli od niego podobną niestabilność umysłową, potocznie nazywaną wówczas przez propagandę geniuszem. Zmęczony natłokiem wspaniałych pomysłów naszych przywódców postanowiłem zostać muzykiem.
Jeszcze w dzieciństwie mołdawskim mamusia moja bez większego sukcesu zmuszała mnie do grania na fortepianie, a wspaniałe melodie rumuńskie pieściły moje ucho młodzieńcze. W rezultacie po szkole wylądowałem w tak zwanym Technikum Muzycznym im. Gnesinych, znanej w Rosji szkole muzycznej dla dzieci uzdolnionych lub mających wpływowych rodziców. Ponieważ moja mamusia jako nauczycielka języka rosyjskiego i literatury miała wpływy niewielkie, mniemam, iż miałem niewielki talent muzyczny. Studiowałem na wydziale dyrygentury chóralnej.
Lata te wspominam jako najszczęśliwsze w mojej młodości. Nasłuchałem się dużo wspaniałej muzyki, poznałem masę wspaniałych muzyków. W warunkach represji i ideologicznej głupoty uprawianie muzyki było piękną oazą, a ze względu na niedostępność tej sztuki dla panujących prostaczków była ona najmniej zabrudzona politycznie w porównaniu z malarstwem czy literaturą, gdzie królował tak zwany realizm socjalistyczny, w którym mięsiste tyłki kołchoźników i wypolerowane oblicza Wodzów przedstawiały prymitywny raj ludowego komunizmu.
Podziel się treścią









